Kurier W..: "Otwórzcie drzwi naszej przyszłości" to tytuł konferencji zorganizowanej przez Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym Koło Wołomin. Konferencji niezwykle ważnej, na której padło wiele istotnych słów, trafiających prosto do serca. Konferencji, która miała zgromadzić blisko 400 osób, a zgromadziła zaledwie garstkę...
Celem konferencji było przedstawienie sensu, potrzeby i możliwości pracy z osobami z niepełnosprawnością, a także pokazanie przykładów funkcjonowania wzorcowych placówek, pomagających tym, którzy sami poradzić sobie po prostu nie mogą. Swoje wystąpienia wygłosili m.in. Lidia Klaro-Celej, ekspert MEN i doradca metodyczny ds. kształcenia specjalnego, Ewa Żochowska, psycholog kliniczny i psychoterapeuta rodzinny, Ewa Gałka, prezes Koła Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym w Nidzicy, Łukasz Pisarski, kierownik Warsztatów Terapii Zajęciowej przy Zarządzie Głównym PSOUU w Warszawie. Wśród gości honorowych znalazła się założycielka wołomińskiej placówki, dr Grażyna Machura - Wiewiórko, mama niepełnosprawnego Wojtka. Trwającą blisko sześć godzin konferencję, pełną nierzadko gorzkich słów, ale za to zapadających głęboko w pamięć, poprowadziła Agnieszka Bilska, członek PSOUU Koło Wołomin.
Śpieszmy się kochać dzieci...
Na konferencji nie zabrakło też osoby, dla której placówka PSOUU w Wołominie była i wciąż jest drugim domem. Osoby, która, jak nikt inny, potrafi kilkoma słowami rozmiękczyć nawet najbardziej zatwardziałe serca. Osoby, która doskonale rozumie, co czują rodziny dzieci z niepełnosprawnościami, jak wiele wysiłku i pracy kosztuje opieka nad nimi i czym jest lęk o każdy kolejny dzień. Dla Pani prezes zarządu PSOUU Koło Wołomin, Anny Kucharskiej, bo o niej mowa, data konferencji zbiegła się z najtrudniejszym czasem, jaki może przeżyć matka, z czasem żałoby po stracie dziecka. Mimo to, zebrała w sobie siłę i przyszła, by dalej walczyć o godną przyszłość dzieci, jak to zwykła określać, NASZYCH dzieci. Mówiła wprost: "Potrzebujemy kolejnej placówki. Placówki dla naszych absolwentów." I aby jeszcze dobitniej zaznaczyć tę potrzebę, przeczytała fragment własnego, urwanego w połowie artykułu, którego zakończenie dopisał los. Artykułu o dziecku, "największej tajemnicy charakteru, najpiękniejszej zagadce życia" i zmaganiach każdego rodzica, by miało jak najlepsze, godne życie. O szczególnych wysiłkach rodziców dzieci z niepełnosprawnościami. W miejscu, gdzie artykuł się urywał, Anna Kucharska przeczytała wiersz Twardowskiego "Do moich uczniów", będący jego wyjątkowo wymownym zakończeniem. Całość podsumowała krótko: "Spieszmy się kochać dzieci, TE dzieci..."
Trudne dobrego początki
Okrągła, bo 15. rocznica istnienia Ośrodka Rehabilitacyjno - Edukacyjno - Wychowawczego w Wołominie, to też dobra okazja do wspomnień. Dyrektor placówki, Aneta Przybysz opowiedziała o jej początkach i cofnęła się aż do 1992 r., gdy dr Grażyna Machura - Wiewiórko rozpoczęła trudną i mozolną walkę o miejsce dla swojego syna Wojtka i innych dzieci niepełnosprawnych z terenu Wołomina. Swoim uporem doprowadziła do zarejestrowania w 1994 r. Koła PSOUU, lecz wciąż brakowało odrębnego miejsca. Pierwsze spotkania organizowane były w korytarzu przychodni lekarskiej. Szybko dołączyły kolejne mamy dzieci niepełnosprawnych i razem walczyły o stworzenie ośrodka dla swoich maluchów. W 1995r. otworzono OREW przy ul. Piłsudskiego w Wołominie.
- To był bardzo trudny okres. Tworzyła się nowa władza, nowa demokracja, byli nowi ludzie, którzy chcieli coś zrobić, a jednocześnie pozostały stare wpływy i pojawiały się starcia - wspominała dr Grażyna Machura-Wiewiórko - Dzięki wytrwałości i upartości, a także wsparciu rodziców udało się przez to przejść - dodała.
Nie zabrakło też podziękowań zarówno dla wszystkich, którzy przyczynili się do powstania ośrodka, jak i personelu, czyli tych, bez których ciężkiej pracy, placówka nie mogłaby teraz funkcjonować. Efekt tych starań doskonale widoczny był na krótkim filmie, prezentującym działalność OREW.
Potrzeby niezaspokojone
Obecna na konferencji dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, Agata Rzędzian w swojej prelekcji przedstawiła potrzeby osób z niepełnosprawnościami na terenie powiatu wołomińskiego. Dane te pozwoliły na uświadomienie sobie skali problemu. Według PCPR, ok. 12% społeczeństwa w Polsce stanowią osoby niepełnosprawne. Liczba ta jest wielkością szacunkową, gdyż brakuje dokładnych informacji na ten temat. Wiadomo jednak, że skala ta rośnie. W powiecie wołomińskim jest podobnie i oszacowano, że w 2010 r. na 180 tys. mieszkańców ok. 15 tys. stanowią osoby niepełnosprawne. Niestety dostęp do kompleksowej pomocy jest ograniczony ze względu na brak środków finansowych. Na terenie powiatu funkcjonują trzy Środowiskowe Domy Samopomocy: w Wołominie (dla 30 osób z zaburzeniami psychicznymi), Caritas w Radzyminie (dla 25 osób niepełnosprawnych intelektualnie) i w Tłuszczu (dla 20 osób niepełnosprawnych intelektualnie). Niestety to wciąż za mało i potrzebny jest kolejny. Jak zapewniała Agata Rzędzian, również istnieje wyraźna potrzeba opracowania lokalnej statystyki dotyczącej osób niepełnosprawnych. Niezbędna jest też integracja, organizowanie imprez o charakterze sportowym, kulturalnym, rekreacyjnym, turystycznym, a także inicjowanie dalszych działań w kierunku pozyskania środków z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Brakuje wciąż ścisłej współpraca pomiędzy instytucjami samorządowymi a organizacjami pozarządowymi. A przede wszystkim nie ma systemu wsparcia dla osób niepełnosprawnych i ich rodzin. Potrzeb jest wiele, choć te wymienione, to zaledwie ich część.
To nie jest godne człowieka!
Chyba nie było tego dnia na sali osoby, na której nie zrobiłoby wrażenia wystąpienia Lidii Klaro - Celej, eksperta MEN, doradcy ds. kształcenia specjalnego, a także, a może przede wszystkim, nauczyciela, prowadzącego zajęcia z osobami z niepełnosprawnością intelektualną. Wyjątkowo dobitnie wskazała wszystkim drogę postępowania, nazwała rzeczy po imieniu. Krótko, lecz bardzo rzeczowo opowiedziała o innych krajach Unii Europejskiej, gdzie funkcjonują systemy wsparcia dla osób niepełnosprawnych i ich rodzin. Systemy, których w Polsce tak bardzo brakuje. Klęską nazwała brak na terenie powiatu Ośrodka Wczesnego Wspomagania Rozwoju.
- Zaprzepaszczacie najbardziej optymalny okres, w którym można zdziałać niesamowite rzeczy. Dzięki Ośrodkom Wczesnego Wspomagania dzieci zagrożone niepełnosprawnością mają szansę być w normalnych szkołach i przedszkolach. To jest niesamowicie ważna sprawa - mówiła.
Kolejnym, niezwykle istotnym problemem na terenie powiatu jest brak perspektyw dla absolwentów szkół specjalnych, wychowanków specjalistycznych placówek, którzy ukończyli obowiązek szkolny i tym samym przekroczyli magiczną granicę wieku. Granica ta dla wielu jest niestety tragicznym momentem, skazującym ich na życie wśród czterech ścian własnego domu lub Domu Opieki Społecznej. Lidia Klaro - Celej zachęcała do patrzenia w przyszłość.
- Siedząc w domu już nic nie będą pamiętać z tego, co się nauczyli, na nic się zda tak intensywna rehabilitacja, wsparcie logopedów, terapeutów, najlepszych fachowców - mówiła i podsuwała gotowe rozwiązania, zaczerpnięte z innych krajów UE, gdzie wsparcie jest prowadzone na poziomie lokalnym - Teraz sytuacja wygląda tak: dajemy im szczęście, bo nasze dzieci są w naszych szkołach szczęśliwe, dajemy bezpieczeństwo, ogromne wsparcie, mądrą edukację. Później zaś, odpychamy ich i każemy siedzieć w domu. Nie chcę, żeby tak było! To nie jest godne człowieka. Jednoczcie się po to, by coś wspólnie stworzyć. Apeluje też do rodziców, was nie będzie w pewnym momencie w ich życiu, a oni zostaną sami, więc musicie zadbać o to, by ich życie miało sens i czuli się bezpiecznie - dodała.
Krajowe wzorce
Nie trzeba nam jednak szukać wzorców za granicami Polski. Tu w kraju są miejsca takie, jak Nidzica, czy warszawskie Bemowo, gdzie opieka nad osobami z różnego rodzaju niepełnosprawnościami jest na naprawdę wysokim poziomie.
Ewa Gałka, prezes PSOUU w Nidzicy, opowiadała o jej niezwykle trudnym zetknięciu się z problemem niepełnosprawności w czasach, gdy nie było nawet dostępu do informacji. Przetrwała ten wrogi czas i dziś może pochwalić się nie lada osiągnięciami. Obecnie w Nidzicy funkcjonują placówki takie, jak: Ośrodek Wczesnej Interwencji (dla dzieci 0-7 lat); Ośrodek Rehabilitacyjno - Edukacyjno - Wychowawczy dla Dzieci i Młodzieży z Upośledzeniem Umysłowym (dla osób 3 - 25 lat); Hostel - Dom Rodzinny (dla osób, które utraciły oparcie rodzinne na skutek utraty rodziców i opiekunów); Warsztaty Terapii Zajęciowej; Środowiskowy Dom Samopomocy (dla osób z zaburzeniami psychicznymi i głębiej upośledzonych umysłowo); Świetlica Terapeutyczna ( dla rodzeństwa z rodzin wielodzietnych); Klub Rodzinny "Nie jesteś sam" (dla niepełnosprawnych, ich rodzin i przyjaciół); mieszkania chronione i treningowe, gdzie kierowane są osoby, które po uprzednim przygotowaniu, mogą opuścić Hostel i uczyć się samodzielnego życia; Centrum Doradztwa Zawodowego i Wspierania Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie. Te placówki już w niewielkiej i niezbyt bogatej Nidzicy funkcjonują. Dodatkowo w realizacji jest Centrum Rehabilitacyjno - Edukacyjne, budowane na ogromnym terenie pozyskanym od miasta.
Środowiskowy Dom Samopomocy nr 1 na warszawskim Bemowie, to kolejny dowód, jak przy odrobinie chęci, może powstać ośrodek dla dorosłych osób niepełnosprawnych. Głównym celem placówki, finansowanej w całości ze środków Urzędu Dzielnicy Bemowo, jest podtrzymanie nabytych w drodze edukacji umiejętności osób z niepełnosprawnością intelektualną. Działa więc i jest bezpiecznym, radosnym domem dla swoich podopiecznych.
Mamy do tego prawo
Konferencja "Otwórzcie drzwi naszej przyszłości" to ważne wydarzenie. W ciągu 6 godzin zostały podane na tacy informacje, które pozbawiały wszelkich wątpliwości, czy i jak należy pomóc. Fachowcy w swoich dziedzinach opowiedzieli, jak kompleksowo wspierać osoby z niepełnosprawnościami i ich rodziny już od dnia narodzin, aż po kres ich życia.
- Mamy prawo do tego, żeby żyć w społeczeństwie, a nie na jego marginesie. Mamy prawo do tego i chcemy żyć godnie. Chcemy decydować o sobie, ale musicie nam w tym pomóc - mówiła na zakończenie prowadząca konferencję, Agnieszka Bilska - Po tej konferencji właściwie wiemy wszystko. Nie zmarnujcie tej okazji i otwórzcie drzwi naszej przyszłości - dodała.
Anna Kucharska, nie pominęła profesjonalizmu, z jakim każdy z prelegentów podszedł do swojego zadania. Podziękowała wszystkim za obecność i podsumowała - To, jak te prelekcje wyglądały i jak zostały przygotowane, jest najlepszym dowodem, jak poważnie można nas traktować, jak podchodzimy do tego, co robimy. Myślę, że wielu może się od nas uczyć. I dziś, mogę powiedzieć, nawet nie: pomóżcie nam, a WSPÓŁPRACUJCIE Z NAMI. Naprawdę warto i jesteśmy tego godni.
Puste krzesła...
Wśród prelegentów, biorących udział w wołomińskiej konferencji, znaleźli się wyśmienici fachowcy z całego kraju, którzy przyjechali, by podzielić się swoją wiedzą, doświadczeniem, otworzyć oczy i serca władz lokalnych na potrzeby osób niepełnosprawnych. Niestety, choć zaproszenia trafiły do licznej grupy osób, to na sali Miejskiego Domu Kultury znalazła się ich niewielka część, z czego większość stanowili przedstawiciele i pracownicy organizacji zajmujących się osobami z niepełnosprawościami, dyrektorzy szkół i placówek specjalnych. Pustych krzeseł było o wiele więcej. Z przedstawicieli władz przybył i został do samego końca jedynie przewodniczący Rady Powiatu Edward Olszowy. Radny Wołomina, Arkadiusz Rychta, wysłuchał znacznej części wystąpień. Reszta władz, można by odnieść wrażenie, że raczej zainteresowana była zrobieniem dobrego wrażenia, niż wysłuchaniem, co mają do powiedzenia prelegenci. Na niespełna 50 minut, trwającej blisko 6 godzin konferencji pojawił się burmistrz Wołomina Jerzy Mikulski wraz z przewodniczącym Rady Miejskiej Andrzejem Żelezikiem. Na chwilę pokazał się też radny gminny Marek Górski. Przedstawicieli innych gmin, w ogóle zabrakło...
Słów wsparcia pracownicy i podopieczni PSOUU Koło Wołomin otrzymują wiele. Jednak słowa, niepoparte czynami, w tym przypadku nie znaczą NIC. Miejmy nadzieję, że ta konferencja, choć nie zainteresowała wielu, to zaszczepi potrzebę pomocy w sercach tych, którzy byli. Miejmy nadzieję, że stanie się przełomem i od tej pory niepełnosprawne dzieci i ich rodzice nie będą musieli o nic prosić, bo wsparcie im się po prostu należy!
Prezes PSOUU Koło Wołomin Anna Kucharska z personelem ośrodka. Fot. A.S. Kurier W.
źródło: Kurier W...

Reklama:







"Piotr" czyli przyznajesz, że pracowałeś gdzieś na czarno i jeszcze bezczelnie o tym piszesz. Złożyłeś odpowiedznie zawiadominie? Pamiętaj, że internet nie jest anonimowy a jak dojdzie do procesu to i ty staniesz na świadka i wtedy powiesz jak ci się dobrze pracowało w MZO zanim poszedłeś robić na czarno i nie odprowadziłęś podatków. Odnośnie sprawy z artykułu: smród dobiega z tego MZO :)
zmyłka panie Wojtku to rodzina pana K.... pracownika MZO -dobry kabel,do nich jeszcze trzeba dopisać E MII I PIOTRA
3 umowa czasowa to umowa na czas nieokreślony. Ponadto jeśli nie był potrzebny pracownik to trzeba sprawdzić, czy zatrudniono w tym czasie nowych. Jak zatrudniono, to zanczy, że firma tzw państwowa a raczej miejska zamiast przestrzegać praw pracowniczych i zwykłej przyzwoitości manewruje i kręci umowami. zamiast pracownika jak człowieka traktowac to się go trzeci raz nie zatrudnia tylko każe poczekać jakiś czas a potem przyjmuje od nowa, żeby znowu móc wystawić pierwszą umowę na czas okreslony. Niech ktoś sprawdzi nazwiska pracujących osób. przynajmniej kilka nazwisk tak zostało potraktowanych. Dobry pracownik nie zostaje w firmie na umowę na czas nieokreslony tylko musi poczekać i potem poprosić znowu o przyjęcie na pierwszą umowę na czas określony. Kierownictwo się tych ludzi nie boi bo ich nie szanują ale zapominają, że prosty człowiek też ma dzieci i przyjaciół którzy mu pomogą. NIECH SPRAWA TRAFI DO SĄDU!